Zestaw 2 książek: "Lustro i "Czułe strony"

Kopia – Kopia – Kopia – Kopia – Bez nazwy (Post na Instagram) (22).png
  • promocja
Cena: 75,00 zł

Cena regularna: 110,00 zł

75.00
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 110,00 zł
ilość szt.

towar niedostępny

Opis

Jeśli chcesz otrzymać książki z imienną dedykacją od autorki, podaj w uwagach do zamówienia imię osoby, dla której ma być wpis.

 

Poniżej znajdziesz więcej informacji o książkach oraz fragmenty. 

 

„LUSTRO. REFLEKSJE, KTÓRE POMOGĄ CI PRZEJRZEĆ SIĘ W SOBIE”

 

W czwartej książce z serii „Wracając do siebie” zaproszę Cię do wsłuchania się w dziewięć niezwykłych opowieści. Historii, w których będziesz się mogła przejrzeć niczym w lustrze, znajdując w nich spokój, nadzieję, inspirację, odwagę, ciepło i moc wzruszeń.

Książka ma miękką oprawę, 180 stron, składa się z 9 rozdziałów, w których znajdziesz subtelne i refleksyjne kobiece opowieści.

W kolejnych historiach wspólnie zamyślimy się nad niegasnącą nigdy nadzieją, miłością, wiarą w siebie, wytrwałością w dążeniu do tych miejsc i chwil, w których być pragniemy. Napełnimy serce odwagą do sięgania po nasze najskrytsze marzenia. Wtulimy się z czułością w naszą codzienność, dostrzegając jak wielkim darem jest każdy kolejny dzień. Wzruszymy się nie raz, nie raz w oku zakręci nam się łza, bowiem w każdej z tych opowieści znajdziemy cząstki naszych własnych historii.

W książce znajdziesz także wiersze i otwarte pytania, które pozwolą Ci pracować z nią w trakcie czytania.

Książka wchodzi w skład serii „Wracając do siebie”, w której znajdziesz 4 książki mojego autorstwa. Napisałam je z myślą o każdej kobiecie, która zagoniła się w swoim życiu tak bardzo, że przestała dostrzegać samą siebie, dbać o swoje potrzeby, świadomie przeżywać każdą daną jej chwilę. Z myślą o każdej kobiecie, której zdarza się zgubić poczucie sensu; która tęskni za samą sobą, pragnąc znów usłyszeć wyraźnie swój wewnętrzny głos. Głos mądrości, przeczucia; głos płynący z głębi serca.

 

 

"CZUŁE STRONY. REFLEKSJE, KTÓRE POMOGĄ CI ZBLIŻYĆ SIĘ DO SIEBIE"

 

 

Książka ma miękką oprawę, 180 stron, składa się z 9 rozdziałów. 

W każdym z nich znajdziesz zbiór refleksji poruszających jego motyw przewodni. Jedne z nich przenikają się, inne uzupełniają, zachęcając do spojrzenia na główny wątek z wielu różnych stron. Jak w każdej mojej książce - jest też miejsce zostawione dla Ciebie. Domknięciem każdego rozdziału są pytania, które wzbogacą go o Twoją perspektywę.

Książka wchodzi w skład serii „Wracając do siebie”, w której znajdziesz aktualnie 5 książek mojego autorstwa. Napisałam je z myślą o każdej kobiecie, która zagoniła się w swoim życiu tak bardzo, że przestała dostrzegać samą siebie, dbać o swoje potrzeby, świadomie przeżywać każdą daną jej chwilę. Z myślą o każdej kobiecie, której zdarza się zgubić poczucie sensu; która tęskni za samą sobą, pragnąc znów usłyszeć wyraźnie swój wewnętrzny głos. Głos mądrości, przeczucia; głos płynący z głębi serca.

 

 

 
 
 


 
Poznaj fragmenty książek 
 

Fragment rozdziału pt. „Opowiem Ci historię… o szczęściu i spełnieniu ukrytych w odłamkach codzienności”

 

– Gdy otworzymy się na głębię odczuwania, przyniesie nam szczęście i spełnienie ukryte w drobiazgach codzienności. Tyle jest wokół nas cudów, ile zechcemy dostrzec. 

Gdy myślę o umiejętności dostrzegania małych szczęść naszego życia codziennego, wraca do mnie pewna historia sprzed lat. Byłam wtedy małą dziewczynką, która wyruszyła z rodzicami na wakacje nad morze. Pewnego dnia odwiedziliśmy miasteczko oddalone o kilka kilometrów od naszego ośrodka wypoczynkowego. Słońce ogrzewało nas przyjemnie, gdy spacerowaliśmy po rynku jedząc lody śmietankowe. Skręciliśmy w jakąś uliczkę, a naszym oczom ukazał się on – okazały i rozłożysty dom handlowy. Stanęłam jak zaczarowana, wpatrując się w ogromną błękitną rybę, która wyrosła przed moimi oczami. Jedna ze ścian budynku ozdobiona była modną w tamtych latach mozaiką, układającą się w kształt ryby rzuconej wśród morskie fale. Oniemiałam wpatrując się w to wielobarwne cudo. Tata wziął mnie za rękę i podprowadził bliżej. Gdy podeszliśmy do fasady budynku zrozumiałam, że to niezwykłe malowidło składa się z tysięcy maleńkich kawałków o różnych kolorach i odcieniach. Jedne mieniły się jaskrawą zielenią, inne nasyconym błękitem, jeszcze inne były tak granatowe, jak niebo przed burzą. Połączone tworzyły zachwycający obraz, gdzie żaden element nie był zbędny ani przypadkowy. Pomyślałam wtedy, że wielkie i zachwycające rzeczy składają się z maleńkich kawałków, bez których nie mogłyby zaistnieć. Z perspektywy małej dziewczynki nie mogłam rozstrzygnąć, co jest ważniejsze – całość czy składające się na nią fragmenty?

Czy z naszym życiem nie jest podobnie? Niczym mozaika składa się z milionów chwil i zdarzeń splecionych ze sobą nierozerwalnie. Dziś już wiem, że odpowiedź na pytanie o to, co jest ważniejsze nie ma znaczenia. Kluczem do szczęścia bowiem jest umiejętność dostrzeżenia i docenienia nawet tych najdrobniejszych rzeczy, które wydają nam się całkiem zwyczajne i nieistotne. Całe nasze życie przecież składa się z ulotnych momentów, krótkich chwil i zdarzeń, w których zamyka się sens naszego istnienia. To one wypełniają nasze minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące i lata. To z nich – niczym z wielobarwnych kawałków mozaiki –  układamy swoje życie.

 

Fragment rozdziału pt. „Opowiem Ci historię…o trudnych chwilach, które odkrywają naszą prawdziwą moc”

 

– Gdy stajemy nad krawędzią, często odnajdujemy w sobie determinację i wytrwałość, o których nie mieliśmy nawet pojęcia. To w tych właśnie momentach zdajemy sobie sprawę z własnego potencjału, docieramy do prawdy o sobie, sięgamy głęboko w swoje własne wnętrze, aby wydobyć z niego to, co najpiękniejsze, najcenniejsze, najbardziej wartościowe.  –

Życie uparcie od lat udowadnia mi, że za każdym mrokiem kryje się jasność. Zawsze jest jakaś droga. Oświetlona nikłym promieniem światła ścieżka, która wyprowadzi Cię z ciemności. Słońce zawsze wraca. Złowieszczo ciemne niebo ustępuje w końcu miejsca nieśmiałym promieniom, które przebijają się przez jego mroczną kotarę. Burza cichnie, choć przed chwilą zaciekle miotała piorunami. Gdzieś w oddali słychać jeszcze jej nieznaczne pomruki, ale już coraz rzadsze, coraz cichsze, coraz bardziej odległe. I choć jeszcze chwilę temu wydawało się, że ciemność pochłonie świat bezpowrotnie – już po tej ciemności nie ma śladu. Metafora słońca, które przychodzi po burzy zawsze mocno do mnie przemawiała. Postrzeganie trudnych chwil jako etapu, nie zaś celu naszej wędrówki – jest mi bardzo bliskie.

Życiowe burze, czarne chmury, które zbierają się nad naszymi głowami zwiastując czas trudny i burzliwy – nie trwają wiecznie. I choć niełatwo nam w to uwierzyć, bo zazwyczaj w trudnych momentach pewne jesteśmy, że nigdy już nie będzie dobrze – słońce wróci. Życie zatoczy koło, aby znów poprowadzić nas w dni spokojne i szczęśliwe, pełne jasnych chwil, utkane z nadziei. Dni, które są jak wygładzona tafla jeziora, w której przeglądamy się my – te same choć przecież już inne, odmienione „burzą”, dojrzalsze, bardziej odporne, bogatsze o kilka nowych prawd.

 

Fragment rozdziału pt. „Opowiem Ci historię… o spojrzeniu na świat, które nadaje mu ciepłych barw i jasnych odcieni”

 

–  Nie na wszystko, co nas w życiu spotyka mamy wpływ. Zawsze jednak mamy wpływ na to, jaką postawę wobec tego przyjmiemy. To my decydujemy, jakim spojrzeniem obejmujemy nasz świat – niech będzie ono jasne, ciekawe, pełne blasku i otwarte. Wierzmy w dobre zakończenia; pamiętajmy, że nawet po najbardziej srogiej burzy fale wygładzają się i nastaje kojąca cisza. –

Nic w życiu nie jest na zawsze. To tak piękne i smutne zarazem. Z jednej strony przynosi ulgę – są przecież  w naszym życiu chwile trudne, skrajne, których końca wypatrujemy jak pierwszego promienia słońca po zbyt długiej i ciemnej zimie. Z drugiej zaś boleśnie przypomina, że i to, co najpiękniejsze, najcenniejsze niekiedy musi znaleźć swój kres – czy tego chcemy, czy nie. Życie przecież to ciągły ruch. Nie stoi w miejscu. Niczym wartka rzeka biegnie przed siebie, niosąc nas przez kolejne wiosny, lata, jesienie i zimy. Przez smutki i radości, nadzieje, powitania i pożegnania. Każdego dnia na nowo prowadzi nas w nieznane.

Gdy byłam małą dziewczynką wydawało mi się, że dorosłość to przewidywalność. Wyobrażałam sobie, że dorośli wszystko wiedzą, znają odpowiedzi na dowolne pytanie, są przygotowani na każdą sytuację. Znają i rozumieją świat, jest dla nich jasny i czytelny, ułożony, zaplanowany, a przede wszystkim – niezmienny. Tak, w dzieciństwie wyobrażałam sobie, że życie przybiera w pewnym momencie określone kształty, których nigdy już nie traci. Dziś uśmiecham się z rozrzewnieniem do tej dziecięcej naiwności. Im dłużej idę przez życie, tym mocniej rozumiem jego nieustanną zmienność. Im starsza jestem, tym więcej we mnie pokory wobec faktu, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu – wpływ mamy jedynie na naszą postawę wobec nich. To w tej postawie właśnie tkwi nasza siła lub słabość, to w niej zawiera się sens naszego istnienia, to ona przesądza o tym, jakimi ścieżkami podążamy przez życie. Czy są te ścieżki wyboiste i mroczne, czy skąpane w słońcu i wiodące ku szczęśliwym zakończeniom.

 

Fragment rozdziału pt. „Opowiem Ci historię…o mnie i o Tobie”

 

Nosimy w sobie wszechświat. Maleńki wszechświat codziennego życia – niepozorny, zwyczajny, a przecież jedyny dla nas i niepowtarzalny, najcenniejszy. Wszechświat wzruszeń i odkryć, marzeń, plątaninę chwil, które składają się na nasze życie i czynią je unikatowym. Krajobrazy zastygłe w naszych wspomnieniach, przynoszące pod powieki najpiękniejsze obrazy. Miejsca, do których wracamy – i choć czas je odmienił, w naszych sercach trwają ocalone w niezmienionej postaci, jakby zamknięte w innym czasie i przestrzeni. Smutki, które bliznami zapisują się w naszych sercach. Małe szczęścia przypominające nam jak pięknie smakować może życie. Końce prowadzące nas ku nowym początkom. Bezmiar, który zamknąć można w dłoni. 

Czy potrafisz ten wszechświat w sobie odnaleźć? Czy potrafisz dostrzec w sobie wyjątkową istotę, niepowtarzalny cud, który zdarzył się tylko raz i nigdy więcej się nie powtórzy? Nawet jeśli czasem trudno Ci w to uwierzyć – jesteś jedyna w swoim rodzaju i prawdziwie wyjątkowa. Podążasz własną drogą – z odwagą i uporem pisząc swoją historię. I choć nie jest ta droga usłana różami, nie poddajesz się. Stawiasz kolejny krok, podejmujesz kolejne wyzwanie, znajdujesz w sobie siłę, aby uparcie iść dalej. 

Nosimy w sobie historie. Opowieści, które przenikają się w nas bez końca. Jedne podszyte smutkiem, inne tkane nadzieją. Te, które chcemy zapisać w sercu na zawsze i te, które wyrzucamy z pamięci w mgnieniu oka. Opowieści o wielkiej nadziei i równie wielkim rozczarowaniu; o miłości silniejszej niż czas i takiej, którą czas starł na proch. Opowieści o odnajdywaniu samej siebie, upartym poszukiwaniu prawdy o sobie, aby przestać tworzyć siebie na czyjeś podobieństwo, lecz w pełni i z radością przyjąć własną indywidualność. Tworzymy opowieści, a opowieści tworzą nas. Jesteśmy przecież sumą historii, które składają się na nasze życie.

 

Fragment rozdziału pt. Sięgnij po te myśli, gdy potrzebujesz przytulenia"

 

Spogląda na Ciebie z oddali. Schowana tak, abyś jej nie dostrzegła - przygląda Ci się uważnie. Z zachwytem obserwuje jak na przestrzeni lat dorastasz, dojrzewasz, zmieniasz się i sięgasz po więcej. Uśmiecha się, gdy celebrujesz najważniejsze momenty swojego życia. Smuci, kiedy płaczesz, ponosisz porażkę, gdy jest Ci źle. W głębi serca podziwia Cię. Widzi to, co w Tobie najpiękniejsze. Zauważa i docenia wszystkie Twoje starania. Z łagodnością i wyrozumiałością pochyla się nad każdym Twoim potknięciem. Podziwia Twoją odwagę i determinację, tę niezwykłą siłę, która pozwala Ci iść dalej nawet wtedy, gdy życie prowadzi Cię po wyboistych drogach. Jesteś dla niej wzorem do naśladowania, symbolem pięknego i spełnionego życia. Bohaterką, której przygląda się z zachwytem, widząc w niej nieskończoną inspirację…

Niekiedy ogarnia ją głęboki smutek, widzi bowiem jak często nie potrafisz docenić samej siebie. Nie widzisz w sobie nic nadzwyczajnego - przeciwnie, wciąż tworzysz w swojej głowie przekonanie, że nie ma w Tobie nic godnego podziwu. Tak łatwo przecież przychodzi Ci nie dostrzegać swoich osiągnięć, gubić poczucie własnej wartości, umniejszać swoje dokonania. Nie mówić o nich - nie wypada się przecież przechwalać. Nie wypada mieć zbyt dobrego zdania na swój własny temat, nie należy mówić dobrze o samej sobie. Dlatego często milkniesz. Odwracasz oczy od samej siebie, przekonana, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia.

Ona natomiast widzi coś zupełnie innego - i bardzo chciałaby, abyś Ty także to dostrzegła. Widzi w Tobie wyjątkową i niezwykłą kobietę. Przygląda się Twojej historii z podziwem. Spogląda z czułością na wszystkie momenty wahania, wszystkie potknięcia, wszystkie te chwile, gdy wydawało Ci się, że codzienność jest zbyt trudna do uniesienia - a przecież szłaś dalej. Z odwagą i determinacją stawiałaś kolejny krok, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak wielkiej potrzeba do tego siły. Tyle było przecież okazji, aby się poddać - Ty jednak nigdy nie porzuciłaś swoich marzeń. Nawet w chwilach największego zwątpienia, wolałaś trzymać się myśli, że to, co najpiękniejsze wciąż jest przed Tobą. Dla niej jesteś bohaterką. I nawet wtedy, gdy spadasz w najciemniejszą otchłań zwątpienia w samą siebie - ona wciąż patrzy na Ciebie oczami pełnymi ciepła, zrozumienia i nieskończonej wiary w Twoją wartość i wyjątkowość. Wyciąga do Ciebie rękę, gdy ocierasz z oczu łzy. Nawet, gdy słowa grzęzną w gardle - zna każdą Twoją odpowiedź. Kim jest?

Tobą z odległości wielu lat. Tych lat, które pozwalają nam popatrzeć na siebie łagodniej. Zatrzymać się, spojrzeć wstecz i uchwycić to, czego tak długo nie udało nam się dostrzec. Zobaczyć całą swoją drogę, wszystkie wzloty i upadki, najważniejsze chwile, najtrudniejsze decyzje. Tych lat, które niezbędne są, aby dojrzeć do zrozumienia, że najważniejszy podziw to ten, który odbija się w naszych oczach. To przecież tak ważne, abyśmy potrafiły bezwarunkowo pokochać same siebie. Dostrzec w sobie to, co najpiękniejsze. Zaopiekować się tym, co najbardziej kruche. Docenić to, kim jesteśmy i jaka droga jest za nami.

Spotkałam kiedyś starszą panią, której słowa zostały we mnie na zawsze. I choć nasze drogi przecięły się tylko na krótką chwilę, to spotkanie zapadło w moje serce głęboko. Poprosiłam ją o odpowiedź na pytanie czy czegoś w życiu żałuje. Odpowiedziała bez chwili namysłu: Tak, jest jedna rzecz, której bardzo żałuję - że tak mało w życiu doceniałam samą siebie.

 

 

Fragment rozdziału pt. Sięgnij po te myśli, gdy chcesz zaufać"

 

Niekiedy odpowiedzią jest czas. Sporo musi go upłynąć, abyśmy dojrzały do pewnych decyzji, znalazły w sobie odwagę do działania. Poczuły się w pełni swoich sił i mocy. Sięgnęły głęboko w swoje wnętrze, aby wydobyć z siebie iskrę. Tę iskrę, która niezbędna jest, aby wzniecić płomień.

Ktoś kiedyś powiedział mi, że potrzeba wielu długich lat, aby drzewko oliwne wydało pierwsze owoce. Nie wystarczy go posadzić i otoczyć odpowiednią opieką - trzeba dać mu czas, pozwolić wzrastać w jego własnym tempie. Mieć w sobie ufność, że dzisiejszy nasz trud w przyszłości przyniesie nagrodę. Przede wszystkim jednak - znaleźć w sobie cierpliwość. Zrozumieć naturę tej rośliny i przyjąć ją bez walki, bez złości i bez rozczarowania. Z szacunkiem wobec faktu, że musi upłynąć dłuższy czas, aby drzewko oliwne wydało pierwsze owoce.

Czy z nami nie jest podobnie? Do pewnych zmian czy decyzji dojrzewamy na przestrzeni czasu  znacznie dłuższego niż mogłoby się to wydawać konieczne. Choć znamy nasz cel, wiemy, w jakim kierunku zmierzamy - coś trzyma nas w miejscu. Choć od wprawienia zdarzeń w ruch dzieli nas tylko jeden krok - zastygamy, czując podskórnie, że to jeszcze nie ten moment. I choć pozornie wszystko zdaje się gotowe - nam wciąż potrzebny jest czas. Czas, aby oswoić się z własną decyzją, odnaleźć w niej, umocnić w poczuciu, że jest właściwa. Czas, aby ponownie rozważyć wszystkie “za” i “przeciw”, rozpisać w głowie scenariusze, zmierzyć się z ich potencjalnymi konsekwencjami. Czas, aby stanąć naprzeciw samej siebie i z niewzruszoną pewnością powiedzieć: jestem gotowa.

Gdy myślę o takich chwilach w moim życiu - widzę siebie stojącą na moście. W przestrzeni rozpiętej między jednym brzegiem, a drugim - tak, jakbym trwała w swoistym zawieszeniu między tym, co za mną, a tym, co przede mną. Nie chcę zawrócić, ale wciąż nie przekonałam samej siebie, że jestem już gotowa, aby iść dalej. Pozostaję zatem w miejscu - wiedząc, że muszę zebrać siły. Raz jeszcze zmierzyć się z samą sobą, aby ostatecznie porzucić lęk i nadać bieg nowej historii. 

Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego: miej w sobie cierpliwość. Cierpliwość do siebie w tych trudnych momentach, gdy bardzo chciałabyś pójść dalej, a jednak nie możesz odważyć się na pierwszy krok. Gdy dokładnie wiesz, co powinnaś zrobić - a jednak wciąż szukasz w sobie potwierdzenia, że to słuszne. Gdy potrzebujesz czasu i nie jesteś w stanie nic na to poradzić, bo jedyne, co możesz - to pozwolić mu upłynąć. Tak w życiu bywa. To, że coś nie dzieje się od razu, nie oznacza, że nie wydarzy się nigdy. Choć bardzo chciałybyśmy działać w sposób zdecydowany i szybki - nie zawsze potrafimy, nie zawsze możemy.

 

Fragment rozdziału pt. Sięgnij po te myśli, gdy chcesz znów zakochać się w życiu"

Czy z naszym życiem nie bywa podobnie? Wpatrujemy się w dal, w odległą przyszłość, w nasze ambitne plany - wierząc, że szczęście odnajdziemy dopiero wtedy, gdy te plany urzeczywistnimy. Biegniemy od jednego celu do kolejnego, skupiając się wyłącznie na tym, co przed nami. A w tym biegu gubimy to, co najważniejsze - nasze życie, które dzieje się tu i teraz. Codzienność pełną wzlotów i upadków, małych szczęść, ważnych wyborów, niepozornych momentów. Zapatrzone w dal, tak często tracimy z oczu to, co najcenniejsze i najbardziej wartościowe. Odkładamy szczęście na przyszłość, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest na wyciągnięcie ręki. Kryje się w spokojnym wieczorze spędzonym z bliskimi, w czułych objęciach kochającej osoby, w cichym popołudniu z ulubioną książką, w radości dziecka, gdy odpakowuje wymarzony prezent. Największe szczęście mieszka przecież w tej niepozornej codzienności, która każdego dnia otwiera się dla nas, przynosząc kolejny poranek. Dlaczego tak łatwo gubimy to szczęście? Idąc odważnie i uparcie do odległego celu, zapominamy niekiedy, jak piękna i niezwykła jest droga, która do niego prowadzi. Bo ta droga przecież to nasze codzienne życie. Gdy myślę o tym, przed oczami staje mi czterolistna koniczyna. Ta chwila, gdy szukając jej, tracę z oczu wszystko inne. Nie widzę błękitu nieba i złotej łuny słońca, nie słyszę ptaków śpiewających w oddali i szumu strumyka. Nie dostrzegam kolorowych kwiatów zdobiących łąkę, po której spaceruję już tak długo, a nie zauważam nic. Obojętnie przechodzę wokół piękna, które rozpościera się wokół mnie, tracąc je bezpowrotnie.

Tak często ulegamy złudzeniu, że nasze życie nabierze barw i sensu, gdy osiągniemy cel, który przed sobą postawiłyśmy. Że liczy się tylko on, bo zaprowadzi nas do najpiękniejszego, upragnionego czasu w naszym życiu. Poszukujemy czterolistnej koniczyny, gubiąc to, co wokół nas. Zapominając, że życie dzieje się zawsze tu i teraz, a to, co najcenniejsze przychodzi do nas każdego dnia. I choć warto mieć piękne cele, plany i marzenia - ważne, aby w pogoni za nimi nie zgubić tego, co przynosi nam nasza codzienność. Bądź zatem w swojej życiowej podróży uważna. Zmierzaj do upragnionego celu, lecz nie odkładaj niczego na później, nie trać z oczu tego, co dookoła Ciebie, co na wyciągnięcie ręki.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl