Książka "Czułe strony"
Opis
Jeśli chcesz otrzymać książkę z imienną dedykacją od autorki, podaj w uwagach do zamówienia imię osoby, dla której ma być wpis.
Poniżej znajdziesz więcej informacji o książce oraz jej fragmenty.
"CZUŁE STRONY. REFLEKSJE, KTÓRE POMOGĄ CI ZBLIŻYĆ SIĘ DO SIEBIE"
Są dni, gdy świat puszcza do nas oko. Dni lekkie jak piórko wirujące na wietrze, prześwietlone miękkim światłem niczym stare fotografie, które budzą w nas szczęście i nostalgię zarazem. Płyniemy przez takie dni bez hałasu, bez pośpiechu. Otulamy się wtedy słowami jak kocem. Pozwalamy czułym refleksjom przepływać przez nas, niosąc spokój, wytchnienie, rozmarzone spojrzenie podszyte błękitem nieba i słonecznymi refleksami.
Są dni, gdy niczym ptak rozkładamy skrzydła do lotu. Świadome swojej mocy, wiemy już, że potrafimy wznieść się wysoko, poszybować ku marzeniom, które od dawna kiełkują na dnie naszych serc. Gotowe do lotu, zastygamy w bezruchu, wyczekując tego jednego podmuchu wiatru, który wypełni nasze skrzydła i poniesie z lekkością. Gdy przyglądam się takim chwilom z mojego życia, widzę jak często ich początkiem stawały się dobre, wspierające słowa. Słowa, które ktoś przynosił na swoich ustach z uśmiechem, z oczami pełnymi wiary we mnie i moje możliwości. Dla mnie zaś te słowa stawały się impulsem do działania. Niczym ten podmuch wiatru niezbędny każdym skrzydłom, aby mogły wzbić się do lotu.
Są też takie dni, gdy wszystko w nas drży. Niepokój rozsiada się w duszy jak nieproszony gość. Krążymy od ściany do ściany z głową ciężką od złego przeczucia. I choć nic się nie dzieje - lęk chwyta nas za gardło. Osuwamy się wtedy głęboko w siebie, przekonane, że nikt nie jest w stanie poczuć i zrozumieć tego, z czym się mierzymy. I nagle jedno słowo, jedna serdeczna myśl, przypomina nam, że nie jesteśmy same. Że ktoś już kiedyś szedł tą drogą, wyszedł z tego cienia, pokonał ten strach. Że gdzieś całkiem blisko jest ktoś, kto życzy nam dobrze, patrząc na nas wzrokiem pełnym zrozumienia.
I są dni, gdy w duszę wdziera się chłód, a w serce zwątpienie. Jasny, spokojny świat zostaje za kotarą, pogrążając nas w dotkliwej, przepastnej ciemności. Tracimy grunt pod nogami, przekonane, że osunęłyśmy się w najczarniejszą noc. Znikąd światła, a w nas strach, smutek i rezygnacja. Tak wiele ulgi dać może nam wtedy ciepłe, wspierające słowo. Dobra myśl, w którą możemy wtulić się jak w przyjazne ramiona, znajdując spokój, wytchnienie i nadzieję. Słowa mają przecież ogromną moc. Są jak most, który przeprowadzi nas nad wzburzoną wodą, wprost na jasny, spokojny brzeg.
Napisałam tę książkę na wszystkie z tych dni.
Gdy pierwszy raz pomyślałam o niej, zapragnęłam, aby była niczym szept. Cichy, ciepły głos, który przychodzi właśnie wtedy, gdy go potrzebujesz, niosąc czułość, oparcie, nadzieję i zrozumienie. Chciałabym, aby była niczym rozmowa z kimś najbliższym sercu, na kim możemy oprzeć się w trudnej chwili, usłyszeć słowa wsparcia i zrozumienia, opowiedzieć o tym, co nas przygniata. Niczym oddana przyjaciółka, której możemy powierzyć sekrety i marzenia, podzielić się najpiękniejszymi chwilami naszego życia, poczuć jak dmucha w nasze skrzydła z serdecznością.
Książka ma miękką oprawę, 180 stron, składa się z 9 rozdziałów.
W każdym z nich znajdziesz zbiór refleksji poruszających jego motyw przewodni. Jedne z nich przenikają się, inne uzupełniają, zachęcając do spojrzenia na główny wątek z wielu różnych stron. Jak w każdej mojej książce - jest też miejsce zostawione dla Ciebie. Domknięciem każdego rozdziału są pytania, które wzbogacą go o Twoją perspektywę.
Książka wchodzi w skład serii „Wracając do siebie”, w której znajdziesz aktualnie 5 książek mojego autorstwa. Napisałam je z myślą o każdej kobiecie, która zagoniła się w swoim życiu tak bardzo, że przestała dostrzegać samą siebie, dbać o swoje potrzeby, świadomie przeżywać każdą daną jej chwilę. Z myślą o każdej kobiecie, której zdarza się zgubić poczucie sensu; która tęskni za samą sobą, pragnąc znów usłyszeć wyraźnie swój wewnętrzny głos. Głos mądrości, przeczucia; głos płynący z głębi serca.
Tytuły rozdziałów:

Fragment rozdziału pt. „Sięgnij po te myśli, gdy potrzebujesz przytulenia"
Spogląda na Ciebie z oddali. Schowana tak, abyś jej nie dostrzegła - przygląda Ci się uważnie. Z zachwytem obserwuje jak na przestrzeni lat dorastasz, dojrzewasz, zmieniasz się i sięgasz po więcej. Uśmiecha się, gdy celebrujesz najważniejsze momenty swojego życia. Smuci, kiedy płaczesz, ponosisz porażkę, gdy jest Ci źle. W głębi serca podziwia Cię. Widzi to, co w Tobie najpiękniejsze. Zauważa i docenia wszystkie Twoje starania. Z łagodnością i wyrozumiałością pochyla się nad każdym Twoim potknięciem. Podziwia Twoją odwagę i determinację, tę niezwykłą siłę, która pozwala Ci iść dalej nawet wtedy, gdy życie prowadzi Cię po wyboistych drogach. Jesteś dla niej wzorem do naśladowania, symbolem pięknego i spełnionego życia. Bohaterką, której przygląda się z zachwytem, widząc w niej nieskończoną inspirację…
Niekiedy ogarnia ją głęboki smutek, widzi bowiem jak często nie potrafisz docenić samej siebie. Nie widzisz w sobie nic nadzwyczajnego - przeciwnie, wciąż tworzysz w swojej głowie przekonanie, że nie ma w Tobie nic godnego podziwu. Tak łatwo przecież przychodzi Ci nie dostrzegać swoich osiągnięć, gubić poczucie własnej wartości, umniejszać swoje dokonania. Nie mówić o nich - nie wypada się przecież przechwalać. Nie wypada mieć zbyt dobrego zdania na swój własny temat, nie należy mówić dobrze o samej sobie. Dlatego często milkniesz. Odwracasz oczy od samej siebie, przekonana, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia.
Ona natomiast widzi coś zupełnie innego - i bardzo chciałaby, abyś Ty także to dostrzegła. Widzi w Tobie wyjątkową i niezwykłą kobietę. Przygląda się Twojej historii z podziwem. Spogląda z czułością na wszystkie momenty wahania, wszystkie potknięcia, wszystkie te chwile, gdy wydawało Ci się, że codzienność jest zbyt trudna do uniesienia - a przecież szłaś dalej. Z odwagą i determinacją stawiałaś kolejny krok, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak wielkiej potrzeba do tego siły. Tyle było przecież okazji, aby się poddać - Ty jednak nigdy nie porzuciłaś swoich marzeń. Nawet w chwilach największego zwątpienia, wolałaś trzymać się myśli, że to, co najpiękniejsze wciąż jest przed Tobą. Dla niej jesteś bohaterką. I nawet wtedy, gdy spadasz w najciemniejszą otchłań zwątpienia w samą siebie - ona wciąż patrzy na Ciebie oczami pełnymi ciepła, zrozumienia i nieskończonej wiary w Twoją wartość i wyjątkowość. Wyciąga do Ciebie rękę, gdy ocierasz z oczu łzy. Nawet, gdy słowa grzęzną w gardle - zna każdą Twoją odpowiedź. Kim jest?
Tobą z odległości wielu lat. Tych lat, które pozwalają nam popatrzeć na siebie łagodniej. Zatrzymać się, spojrzeć wstecz i uchwycić to, czego tak długo nie udało nam się dostrzec. Zobaczyć całą swoją drogę, wszystkie wzloty i upadki, najważniejsze chwile, najtrudniejsze decyzje. Tych lat, które niezbędne są, aby dojrzeć do zrozumienia, że najważniejszy podziw to ten, który odbija się w naszych oczach. To przecież tak ważne, abyśmy potrafiły bezwarunkowo pokochać same siebie. Dostrzec w sobie to, co najpiękniejsze. Zaopiekować się tym, co najbardziej kruche. Docenić to, kim jesteśmy i jaka droga jest za nami.
Spotkałam kiedyś starszą panią, której słowa zostały we mnie na zawsze. I choć nasze drogi przecięły się tylko na krótką chwilę, to spotkanie zapadło w moje serce głęboko. Poprosiłam ją o odpowiedź na pytanie czy czegoś w życiu żałuje. Odpowiedziała bez chwili namysłu: Tak, jest jedna rzecz, której bardzo żałuję - że tak mało w życiu doceniałam samą siebie.

Fragment rozdziału pt. „Sięgnij po te myśli, gdy chcesz zaufać"
Niekiedy odpowiedzią jest czas. Sporo musi go upłynąć, abyśmy dojrzały do pewnych decyzji, znalazły w sobie odwagę do działania. Poczuły się w pełni swoich sił i mocy. Sięgnęły głęboko w swoje wnętrze, aby wydobyć z siebie iskrę. Tę iskrę, która niezbędna jest, aby wzniecić płomień.
Ktoś kiedyś powiedział mi, że potrzeba wielu długich lat, aby drzewko oliwne wydało pierwsze owoce. Nie wystarczy go posadzić i otoczyć odpowiednią opieką - trzeba dać mu czas, pozwolić wzrastać w jego własnym tempie. Mieć w sobie ufność, że dzisiejszy nasz trud w przyszłości przyniesie nagrodę. Przede wszystkim jednak - znaleźć w sobie cierpliwość. Zrozumieć naturę tej rośliny i przyjąć ją bez walki, bez złości i bez rozczarowania. Z szacunkiem wobec faktu, że musi upłynąć dłuższy czas, aby drzewko oliwne wydało pierwsze owoce.
Czy z nami nie jest podobnie? Do pewnych zmian czy decyzji dojrzewamy na przestrzeni czasu znacznie dłuższego niż mogłoby się to wydawać konieczne. Choć znamy nasz cel, wiemy, w jakim kierunku zmierzamy - coś trzyma nas w miejscu. Choć od wprawienia zdarzeń w ruch dzieli nas tylko jeden krok - zastygamy, czując podskórnie, że to jeszcze nie ten moment. I choć pozornie wszystko zdaje się gotowe - nam wciąż potrzebny jest czas. Czas, aby oswoić się z własną decyzją, odnaleźć w niej, umocnić w poczuciu, że jest właściwa. Czas, aby ponownie rozważyć wszystkie “za” i “przeciw”, rozpisać w głowie scenariusze, zmierzyć się z ich potencjalnymi konsekwencjami. Czas, aby stanąć naprzeciw samej siebie i z niewzruszoną pewnością powiedzieć: jestem gotowa.
Gdy myślę o takich chwilach w moim życiu - widzę siebie stojącą na moście. W przestrzeni rozpiętej między jednym brzegiem, a drugim - tak, jakbym trwała w swoistym zawieszeniu między tym, co za mną, a tym, co przede mną. Nie chcę zawrócić, ale wciąż nie przekonałam samej siebie, że jestem już gotowa, aby iść dalej. Pozostaję zatem w miejscu - wiedząc, że muszę zebrać siły. Raz jeszcze zmierzyć się z samą sobą, aby ostatecznie porzucić lęk i nadać bieg nowej historii.
Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego: miej w sobie cierpliwość. Cierpliwość do siebie w tych trudnych momentach, gdy bardzo chciałabyś pójść dalej, a jednak nie możesz odważyć się na pierwszy krok. Gdy dokładnie wiesz, co powinnaś zrobić - a jednak wciąż szukasz w sobie potwierdzenia, że to słuszne. Gdy potrzebujesz czasu i nie jesteś w stanie nic na to poradzić, bo jedyne, co możesz - to pozwolić mu upłynąć. Tak w życiu bywa. To, że coś nie dzieje się od razu, nie oznacza, że nie wydarzy się nigdy. Choć bardzo chciałybyśmy działać w sposób zdecydowany i szybki - nie zawsze potrafimy, nie zawsze możemy.

Fragment rozdziału pt. „Sięgnij po te myśli, gdy chcesz znów zakochać się w życiu"
Czy z naszym życiem nie bywa podobnie? Wpatrujemy się w dal, w odległą przyszłość, w nasze ambitne plany - wierząc, że szczęście odnajdziemy dopiero wtedy, gdy te plany urzeczywistnimy. Biegniemy od jednego celu do kolejnego, skupiając się wyłącznie na tym, co przed nami. A w tym biegu gubimy to, co najważniejsze - nasze życie, które dzieje się tu i teraz. Codzienność pełną wzlotów i upadków, małych szczęść, ważnych wyborów, niepozornych momentów. Zapatrzone w dal, tak często tracimy z oczu to, co najcenniejsze i najbardziej wartościowe. Odkładamy szczęście na przyszłość, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest na wyciągnięcie ręki. Kryje się w spokojnym wieczorze spędzonym z bliskimi, w czułych objęciach kochającej osoby, w cichym popołudniu z ulubioną książką, w radości dziecka, gdy odpakowuje wymarzony prezent. Największe szczęście mieszka przecież w tej niepozornej codzienności, która każdego dnia otwiera się dla nas, przynosząc kolejny poranek. Dlaczego tak łatwo gubimy to szczęście? Idąc odważnie i uparcie do odległego celu, zapominamy niekiedy, jak piękna i niezwykła jest droga, która do niego prowadzi. Bo ta droga przecież to nasze codzienne życie. Gdy myślę o tym, przed oczami staje mi czterolistna koniczyna. Ta chwila, gdy szukając jej, tracę z oczu wszystko inne. Nie widzę błękitu nieba i złotej łuny słońca, nie słyszę ptaków śpiewających w oddali i szumu strumyka. Nie dostrzegam kolorowych kwiatów zdobiących łąkę, po której spaceruję już tak długo, a nie zauważam nic. Obojętnie przechodzę wokół piękna, które rozpościera się wokół mnie, tracąc je bezpowrotnie.
Tak często ulegamy złudzeniu, że nasze życie nabierze barw i sensu, gdy osiągniemy cel, który przed sobą postawiłyśmy. Że liczy się tylko on, bo zaprowadzi nas do najpiękniejszego, upragnionego czasu w naszym życiu. Poszukujemy czterolistnej koniczyny, gubiąc to, co wokół nas. Zapominając, że życie dzieje się zawsze tu i teraz, a to, co najcenniejsze przychodzi do nas każdego dnia. I choć warto mieć piękne cele, plany i marzenia - ważne, aby w pogoni za nimi nie zgubić tego, co przynosi nam nasza codzienność. Bądź zatem w swojej życiowej podróży uważna. Zmierzaj do upragnionego celu, lecz nie odkładaj niczego na później, nie trać z oczu tego, co dookoła Ciebie, co na wyciągnięcie ręki.